Święty Jan od Krzyża
(1542 – 1591) – hiszpański poeta, ważna postać kontrreformacji, mistyk, karmelita i prezbiter, święty Kościoła katolickiego i anglikańskiego, czczony przez Kościół Ewangelicko-Luterański w Ameryce, odnowiciel i doktor Kościoła. Święty Jan od Krzyża był reformatorem zakonu karmelitów. Jest uważany, wraz z Teresą z Ávili, za założyciela karmelitów bosych.
„Droga na Górę Karmel”
Święty Jan od Krzyża należy do tych spośród świętych, którzy są mi szczególnie bliscy. Pierwsze nasze poważniejsze spotkanie, od którego zaczęła się nasza wieloletnia przyjaźń, trwająca do dziś, miało miejsce na kartach Jego książki. Leżąc na plaży czytałam Jego „Drogę na Górę Karmel”. Wydawałaby się to poważniejsza lektura, niekoniecznie akurat na plażę, ale jak komuś morze kojarzy się z transcendencją to tak ma 😊. Już zupełnie nie wiem, jak trafiła do mnie TA lektura, zakładam jednak, że jak to w moim życiu duchowym bywało było to za sprawą jakiegoś bliżej nieokreślonego przypadku. Pamiętam, że odkąd zaczęłam ją czytać, to czytałam ją z zapartym tchem i nie umiałam przestać, do samego końca. Dlaczego? Rozumieliśmy się. Np. już wtedy bardzo bliskie było mi podejście Jana od Krzyża do rozeznawania oraz tzw. znaków. Nie będę tu pisała jakie, ale osoba zainteresowana zapewne sama doczyta i wtedy odnajdzie głębszy sens – dla siebie. Zwracał On uwagę, że podobnie jak człowiek może pożądać i pragnąc darów ludzkich i bogactwa, to na podobnej zasadzie może też swoje pożądanie skupić na tych nadprzyrodzonych, bliżej nieokreślonych mocach, darach, owocach praktyki. Tu wprowadził, dla uważnego czytelnika rozróżnienie, kiedy jest to korzystne, a kiedy wręcz niebezpieczne. Zrozumiałam też czym wyrażają się zdrowe zasady tzw. kierownictwa duchowego, a kiedy jest ono niewłaściwie prowadzone i ryzykowne dla osoby, zwłaszcza ślepo i bezrefleksyjnie posłusznej. I tak to Jan w sposób logiczny i bardzo zdroworozsądkowy opisał bezpieczną, wolną od przeróżnych zasadzek, drogę rozwoju duchowego i nam ten opis zostawił.
Miałam wtedy 40 lat i taką myśl: „o już wiem, czemu 40 lat żyję na świecie – by Jana od Krzyża zacząć czytać!” I tak to powoli przeczytałam wszystkie Jego dzieła, dużo później rozumiejąc o co w dziele „Noc ciemna” chodzi. Tu los sprowadził też „w porę” (o ile można tak to ująć) moje osobiste trudne doświadczenia i znów wszystko stało się jasne. Swoją „Noc ciemną” Jan od Krzyża pisał samemu znając już smak uwięzienia i zdrady Jemu bliskich, gdy Jego noc życia była w pełni. Gdy przyszła moja – znów to On mi pomógł w dużym stopniu. Dla siebie – nie znalazłam lepszej lektury, która ukazuje duchowo -rozwojowy sens niekiedy bardzo trudnych doświadczeń.
Barbara Pawlik
"W noc pełną szczęścia błogiego,
Pośród ciemności, gdzie mnie nikt nie dojrzał,
Jam nie widziała niczego,
Nie miałam wodza ni światła innego
Ponad ten ogień, co w sercu mym gorzał"
„Droga na Górę Karmel”
„Z ciemności do światła"
Jan od Krzyża, z domu Juan de Yepes y Alvarez, urodził się 24 czerwca 1542 r. w małej wiosce Fontiveros w pobliżu Avili, w Starej Kastylii jako syn Gonzalo de Yepesa i Cataliny Alvarez. Rodzina była bardzo biedna, gdyż ojciec, pochodzący ze szlachty toledańskiej, został wypędzony z domu i wydziedziczony za to, że poślubił Catalinę, ubogą tkaczkę jedwabiu. Osierocony przez ojca w dzieciństwie, Jan jako 9-latek przeniósł się z matką i bratem Franciszkiem do Medina del Campo koło Valladolid, będącego ośrodkiem handlowym i kulturalnym.Uczęszczał tam do Kolegium Doktrynarzy, wykonując także różne
najprostsze prace dla sióstr z kościoła-klasztoru św. Magdaleny.
Następnie, ze względu na swe przymioty ludzkie i wyniki studiów, był
najpierw pielęgniarzem w szpitalu [Niepokalanego] Poczęcia, a później w
kolegium jezuitów, świeżo utworzonym w Medina del Campo: Jan wstąpił tam
w wieku 18 lat i przez trzy lata studiował nauki humanistyczne,
retorykę i języki klasyczne. Pod koniec formacji miał już jasne
rozeznanie co do własnego powołania: życia zakonne. Rozważał wstąpienie do kartuzów, gdyż reguła karmelitów była dla niego zbyt łagodna. Jesienią 1567 roku spotkał się z karmelitanką Teresą z Ávili. Planowała ona odnowić zakon i powrócić do pierwotnej reguły, która przez lata była łagodzona. Po spotkaniu Jan powrócił do Salamanki by ukończyć studia teologiczne. Po ukończonych studiach udał się wraz z la Madre i kilkoma innymi zakonnicami oraz jednym byłym kapelanem do Valladolid, a następnie do Duruelo, by otworzyć tam nowy klasztor. Po przybyciu na miejsce Jan i drugi brat wzięli się za odbudowę zrujnowanej stodoły, która miała służyć za nową siedzibę. 27 listopada 1568 roku prowincjał karmelitański poświęcił ten klasztor. Do czasu uwięzienia otworzył jeszcze kilka klasztorów. Wobec osób nieprzychylnych reformie Jan był więziony kilkukrotnie, w tym wręcz okrutnie traktowany. Warto o tym poczytać, bo przecierpiał osobiście bardzo dużo, pozostając wiernym Kościołowi a jednocześnie sobie. Jan był głodzony, biczowany, fałszywie oskarżany (między innymi). Ostatecznie uciekł, ratując życie.
9 października 1578 roku odbyła się kapituła karmelitów bosych, na której wybrano prowincjała, a Jana mianowano przełożonym klasztoru w Andaluzji.
22 czerwca 1580 roku Grzegorz XIII rozdzielił karmelitów bosych od trzewiczkowych, a wykonawcą tej decyzji miał zostać dominikanim Juan Velázquez de las Cuevas[49]. 3 marca następnego roku odbyła się pierwsza legalna kapituła, na której Jan od Krzyża został wybrany definitorem. I od tego czasu życie św Jana stało się pasmem sukcesów, powierzania Mu różnych funkcji, jak i dyskredytacji.
We wrześniu 1591 roku Jan poważnie zachorował i udał się do Úbedy na leczenie. Przeor klasztoru, Franciszek Chryzostom znów nie lubił Jana, więc uprzykrzał mu okres leczenia, z czasem odmawiając mu dostarczania leków i zmniejszając nawet racje żywnościowe. Gdy wieść ta dotarła do prowincjała Antoniego od Jezusa, ten natychmiast przybył do Ubedy, surowo upomniał przeora i cofnął jego zakazy. W piątek 13 grudnia 1591 Jan od krzyża roku przyjął sakrament namaszczenia chorych, a następnego dnia zmarł.
