Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, karmelitanka bosa

„Gdyby wszystkie słabe i niedoskonałe dusze, wiedziały bo co najmniejsza z nich, dusza Twojej małej Teresy, ani jedna nie wątpiłaby, że dotrze na szczyt góry miłości, gdyż Jezus nie domaga się wielkich czynów, lecz jedynie by zdać się na Niego i być wdzięcznym (…) Oto czego On oczekuje, jedynie naszej miłości,” Rękopis B, 1v

Moja przygoda ze Świętą Tereską od Dzieciatka Jezus zaczęła się gdy byłam nastolatką. Poszukiwałam patronki do bierzmowania. Opatrznościowo poznałam teksty i pisma świętej Teresy od Dzieciatka Jezus, karmelitanki, która mając 16 lat wstąpiła do zakonu. Nie obawiała się przeciwności, ale z całym oddaniem i Miłością pragnęła służyć Jezusowi.

Bardzo spodobało mi się zasłyszane na homilii zdanie, ze to nie my sobie wybieramy świętych, lecz to oni nas wybierają i się nami opiekują. Wiec może to Święta Tereska mnie sobie wybrała, by pokazać mi swoją drogę dziecięcej ufności. A było mi to potrzebne ponieważ czas przygotowania do sakramentu bierzmowania był dla mnie trudny… towarzyszył mi wtedy smutek i żałoba po śmierci mojej małej kuzynki, za która się modliłam o dar życia dla niej, jednak dziewczynka odeszła.

Pojawiły się pytania o sens modlitwy, o sens życia, poszukiwanie Boga w moim życiu. Byłam smutna, ciągle płakałam, czułam pustkę, ból i bagaż trudnego dzieciństwa.

Wtedy pojawiła się Święta Tereska z swoim pełnym nadziei przesłaniem małej drogi; zaufania jak dziecko Panu Jezusowi. Już od początku poznawania życia świętej zobaczyłam, że nasze życie było podobne. Otóż, po urodzeniu Mama Tereni miała trudności z wykarmieniem dzieciatka i oddała ją do wykarmienia innej kobiecie- tzw. mamce, to doświadczenie oddalenia od Mamy jak i późniejsza śmierć Mamy, sprawiło traumę i tak wielka ranę w sercu małej Tereni, że stała się płaczliwa i bardzo wrażliwa. 

Miałam podobne doświadczenia i odczucia po odejściu kuzynki. Pociechą dla mnie w tym trudnym czasie było to zdarzenie w życiu Świętej, w którym Pan Jezus przyszedł do Tereski w noc Bożego Narodzenia, z nowym narodzeniem. W jednym momencie uzdrowił Pan Terenie z nadmiernej wrażliwości i płaczliwości. Święta Tereska bowiem płakała i powodem były z pozoru drobiazgi, płakała bowiem dlatego, że ktoś nie zauważył, iż przyniosła kwiaty. Płakała też, dlatego że… wcześniej płakała. Pan Jezus w jednej chwili uzdrowił Tereskę z nadmiaru uczuciowości. I ja zaczęłam ufać, że Pan Jezus pomoże mi w tym trudnym czasie. „Myślę, że Dobry Bóg nie potrzebuje wielu lat, by dokonać w kimś dzieła swojej Miłości. Jeden promyk Boskiego Serca mocen jest sprawić, by mgnieniu oka Jego kwiat rozkwitł na wieczność”

Opracowała Żaneta B.

pexels-photo-1309052.jpeg

„Miłość Miłosierna, zewsząd jest odtrącana, nieznana; [...] gdybyś znalazł dusze gotowe oddać się na Całopalną Ofiarę Twojej Miłości, to prędko byś je ogarnął Swoim ogniem, byłbyś szczęśliwy, gdybyś nie musiał już powściągnąć w sobie fal Twej nieskończonej czułości..” Rękopis B, 84r


Święta Teresa od Dzieciatka Jezus, karmelitanka bosa

Święta przeżywała głęboką noc wiary, nie czuła Boga, a mimo to z całej siły woli trwała przy Nim.  Wiara jest przylgnięciem do Boga ponad to co się czuje, lub tego że się nie czuje. Po prostu byciem z Nim, mimo, że nie czułam Boga, bo miałam pustkę, to takie doświadczenie i przykład Świętej nauczył mnie wiernego trwania przy Bogu, niezależnie czy Bóg wysłuchuje moich modlitw czy nie. Modlitwa ma być ze względu na Jezusa, nie ze względu na mnie. Tereska pragnęła tak bardzo, by Jezus był kochany „ pragnę, by kochano Go do szaleństwa z miłością, a nie z drżeniem, by nikt nigdy nie chciałby wyrządzić Mu przykrości…”  i by Pocieszać Go, składać małe ofiarki, czyli małe, drobne uczynki z miłością,  by sprawić Panu Jezusowi przyjemność, tak by te drobne krzyżyki, które przynosi codzienność ofiarować Jezusowi. Terenia np. ścielała łóżka swoim Siostrom, i pragnęła by nikt o tym nie wiedział nawet sam Jezus. I ja staram się idąc za przykładem swojej Patronki, ofiarować to co przynosi każdy dzień Jezusowi. Z zapałem Świętej Tereski uczę towarzyszenia Jezusowi w modlitwie wewnętrznej, medytacyjnej j i pocieszania Jezusa w ogrojcu podczas Godziny Świętej, z czwartku na piątek. „Trzymajmy się z dala od tego co błyszczy, kochajmy naszą małość , pozbawioną uczuć, wówczas będziemy ubogie w duchu i Jezus sam po nas przyjdzie. Jakkolwiek daleko od Niego byśmy nie były, przemieni nas w płomień miłości… Tylko ufność winna prowadzić nas do Miłości” List 197- wyjaśniający sens rękopisu B

Tereska, pokazała mi windę do świętości do nieba, którymi są ramiona Jezusa, w które mogę się wtulić, gdy mi trudno, gdy upadnę, zawsze mogę przyjść z prostotą i zaufaniem do Jezusa Miłosiernego.  Miłosierdzie, jest jak otwarta rana w sercu Jezusa, która przyniosła ukojenie moim ranom, uzdrowienie mojemu smutkowi i zagubieniu.

Miłosierdzie, to dwa słowa rozczłonkowane; słowo „miło” ma związek z miłością, jaka otrzymuje od Jezusa, i tylko dzięki Jego Miłości mam zdolność miłowania innych. Drugi człon to „osierdzie”. Z medycznych książek wyczytałam, że zapewnia ono sercu ochronę w czasie urazu, nie dopuszcza do rozszerzania serca ponad bezpieczne dla niego granice.  Jednak Jezus dał sobie przebić bok włócznią, pozwolił zranić swoje serce i stracić bezpieczeństwo, owe osierdzie zostało przebite, byśmy my byli bezpieczni. W Jego Sercu jestem bezpieczna. Jeśli pójdę droga ufności i powierzenia się Miłości Miłosiernej, jak to uczyniła Święta Tereska, będę zdolna wyjść do innych. Jezus da odwagę, by innych zachęcać do zaufania Jezusowi.

Opracowała Żaneta B.

Święta Tereska nauczyła mnie jak ufać Panu Jezusowi mimo moich upadków i niedoskonałości. „Dobry Bóg z upodobaniem widzi, że kocham moją małość i moje ubóstwo; widzi że pokładam ślepą nadzieję i ufność w Jego Miłosierdzie. – pisała Tereska w liście 197

Tereska, pokazała mi windę do świętości do nieba, którymi są ramiona Jezusa, w które mogę się wtulić, gdy mi trudno, gdy upadnę, zawsze mogę przyjść z prostotą i zaufaniem do Jezusa Miłosiernego.  Miłosierdzie, jest jak otwarta rana w sercu Jezusa, która przyniosła ukojenie moim ranom, uzdrowienie mojemu smutkowi i zagubieniu.

Miłosierdzie jakie otrzymuję w każdej chwili przez dar życia w Jezusie. „Nie posiadając żadnych zasług, nie liczę na nie, ale ufam Temu, który jest samą Mocą i Świętością. On sam podniesie mnie do Siebie i okrywszy swoimi nieskończonymi zasługami uczyni świętą”- pisała Terenia

 

pexels-photo-1309052.jpeg

„ Cała moja droga jest drogą ufności i miłości nie rozumiem dusz, które boją się tak czułego Przyjaciela... Moja droga jest pewna, nie pomyliłam się idąc nią.”


Święta Teresa od Dzieciatka Jezus, karmelitanka bosa